Restauracja

Siwy Dym to sieć 3 restauracji w Rabce-Zdroju, Warszawie i Celejowie koło Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Restauracje łączy wiele – właściciele, wystrój, zgrana załoga, a jednak każda z nich ma swój oryginalny charakter, co w szczególności odzwierciedla menu.

Wnętrze i wyposażenie każdego Siwego Dymu zaprojektował i wykonał Józef Pintscher.

Od najmłodszych lat Józef pomagał tacie w warsztacie. Tam poznał pracę z drewnem i zaraził się sztuką. Na początku nie było wzniosłych doznań, ani artystycznych uniesień – trzeba było rzeźbić ozdoby i zarabiać dutki. Nie miał kto tego robić, więc Józek postanowił spróbować. Rodzinny zakład wytwarzał w tym czasie meble, kołyski, misternie wykonane drewniane zabawki, mebelki dla lalek. Wszystko to było eksportowane na zachód i zapewniało rodzinie nie najgorszy byt w ciężkich czasach. Wytwarzali też kompletne regionalne wyposażenie karczm i restauracji w Zakopanem, Żywcu, Limanowej. Do dziś w nowotarskim MOK-u stoją meble wykonane przez Pintscherów.

Gdy już Józef był wprawionym rzeźbiarzem, zaczął ozdabiać wyposażenie kościołów. Jego prace można wciąż podziwiać w Zarytem, Pyzówce. Fach zdobyty w rodzinnym zakładzie przydał się, gdy Józef wyruszył za chlebem do Kanady. Pierwszy wyjazd “turystyczny” trwał ledwie 3 miesiące. Józek zdążył w tym czasie wyrzeźbić ikonostas do kaplicy greckokatolickiego uniwersytetu w Ottawie, wzbogacił też w nowe wyposażenie kilka kościołów w Toronto. Zaaranżował i wykonał całe regionalne wyposażenie polskiej restauracji “Polonus”. Oprócz rzeźby od młodych lat towarzyszyła Józkowi góralska muzyka. I tą muzyką Józef zaraził swoje dzieci. Córka Dorota tańczyła i śpiewała w zespole Bartusia Obrochty. Tam poznała swojego przyszłego męża Piotra Majerczyka 

Wkrótce po ślubie Dorota z Piotrkiem przenieśli się do Rabki, gdzie zbyt wielu kompanów do gry dla muzykanta  nie było. Jednym z pierwszych uczniów stał się Grzesiek, młodszy brat Doroty, a Piotrkowy szwagier. Parę lat później szwagrowie powołali do życia zespół Siwy Dym. Grupa nawet odnosiła komercyjne sukcesy. Szczególnie za sprawą muzycznej czołówki dla telewizyjnego realityshow “Dwa Światy”. Jednak z samego grania nie było łatwo wyżyć dlatego umyślili ze szwagrem, że zrobią restaurację: „Żeby było na jedzenie i koniom na owies”.

To były początki sieci restauracji „Siwy Dym”  – miejsc szczególnych, które cieszą się mianem bramy Podhala, a w których wybrzmiewa na co dzień oryginalna góralska nuta.